Archive for the ‘Luźne wpisy’ Category

No i się doczekałam – z dnia na dzień jest coraz ładniej, dochodzą fronty, sprzęty, blaty – tyle czekałam na tą swoją, właściwie pierwszą WŁASNĄ kuchnię i oto jest! Robót jeszcze wiele przed nami, brakuje płytek bezpośrednio nad blatem (jak tylko wszystkie blaty zostaną zamontowanie majster bierze się do roboty), oczywiście gniazdek, oświetlenia, uchwytów, drzwi do spiżarki i pewnie mnóstwa innych rzeczy, ale prawda jest taka, że ja jestem już przeszczęśliwa. Jest taka, jaką chciałam! Na żadnym etapie nie byłam chyba tak zadowolona jak teraz. Niech no spojrzę – ile blatu!!! Jak ja to zagospodaruję?!;-) Kto przez kilka lat miał ok 50cm blatu roboczego w kuchni, ten nigdy nie zrozumie mojej radości!

P.S. Przepraszam za jakość zdjęć, większość robiona wieczorem, telefonem no i niestety jest przekłamanie w kolorach…

P__BB5E

P__A4A0

20141001_213712

20141002_193257

20141002_193251

Tak się cieszę z tej mojej kuchni, że wszystko inne w domu zeszło na dalszy plan.

Pochwalić muszę znowu mego męża, który po raz chyba setny nabywa kolejnych umiejętności i fachu w dłoniach. Tym razem przyszedł czas na kładzenie desek w salonie. Wybraliśmy deskę barlinecką, o ile mnie pamięć nie zawodzi to dąb natural, deska lakierowana i z delikatną faską. Robota toporna dla amatora (mąż przeklina docinanie przy wykuszu), ale ja i tak wiem, że efekt końcowy będzie super a i mąż będzie zadowolony. Mam tylko nadzieję, że uda się skończyć robotę do końca tygodnia a kto wie, może już w przyszłym tygodniu zagościmy już na stałe w naszej karmelicie!;-)

20141002_153553

20141002_153543

20140924_193259

Tyle na dziś. Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła wrzucić na bloga zdjęcia gotowego salonu. Tymczasem wszystkim życzę dobrej nocy i udanego weekendu!

 

 

 

 

 

Dawno nic nie pisaliśmy z prostej przyczyny – postęp niewielki więc i informować nie bardzo było o czym. Prace związane z gruntowaniem i malowaniem bardzo długo trwały i w sumie nadal nie dobiegły końca. Wiele prac prowadzonych jest jednocześnie i wiele jeszcze do zrobienia. Mąż działa w korytarzu i wiatrołapie przeklinając siarczyście wybrane przez nas płytki;-) Wierzę jednak, że efekt końcowy będzie na tyle satysfakcjonujący, że wynagrodzi – głównie Piotrkowi, godziny spędzony przy tej niewdzięcznej robocie. Na chwilę obecną wiatrołap prezentuje się tak:

wiatrolap1

wiatrolap2

wiatrolap3

wiatrolap4

W korytarzu brakuje jeszcze płytek pod schodami i trzeba uzupełnić małe trójkąty przy czarnym pasku. Oczywiście wszędzie do położenia jest jeszcze fuga…

korytarz1

korytarz2

Pokój Antosia niewiele się zmienił, doszła wykładzina i żyrandol. Zakupiliśmy już listwy przypodłogowe oraz karnisz, które czekają na montaż. Bywając na budowie mamy już jednak pomieszczenie, w którym Antek może swobodnie ćwiczyć swoje pierwsze kroki.

pokoj1

pokoj3

pokoj2

Zakupiliśmy także jakiś czas temu drzwi ‘techniczne’ między domem a garażem. Żaden szał, zwykłe i tanie grafitowe drzwi, które w miarę pasują do pomieszczenia.

drzwi

To, na co ja najbardziej czekam, to oczywiście kuchnia. Meble zamówione, czekamy teraz na fronty i montaż. Kuchnia spontanicznie została pomalowana na kolor malinowy – mam nadzieję, że białe meble troszkę ją rozświetlą i wszystko do siebie będzie pasować. Mozaika na ścianie już ułożona, ale dokończyć musimy jeszcze płytki, które przyjdą pomiędzy okna, pod mozaikę (klejone będą już po montażu mebli aby uniknąć kładzenia listwy pomiędzy ścianę a blat), no i na ścianę z kasetą drzwiową. Roboty jak widać jeszcze wiele, ale już coraz bliżej efektu końcowego.

kuchnia1

kuchnia2

kuchnia3

kuchnia4

kuchnia5

Nasz salon to nadal miejsce bardzo robocze. Wprawdzie kolor na ścianach już jest (jasny szary), jednak podłogę zostawiamy sobie na sam koniec. Jak widać na zdjęciach panuje tam wszechobecny bałagan, aaaaa – no i dorobiliśmy się już pierwszych mebli w jadalni, ha ha ha;-)

salon1

salon2

salon3

 

Elewacja skończona. No prawie. Pozostało pomalować jeszcze raz szpalety (czy jak to tam się zwie fachowo) na biało ponieważ szary grunt jeszcze troszkę przebija. Malowane było już dwa razy na biało, ale jak widać do trzech razy sztuka. Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, wyszło dokładnie tak, jak chciałam. Kolor to szary, taka chmura burzowa;-) Nasza karmelita wygląda już prawie na zamieszkałą! Brak wprawdzie jeszcze rynien no i oczywiście balustrad, ale jestem pewna, że wszystko będzie tworzyło przyjemną dla oka całość.

Z innych postępów – skończyłam dziś walczyć z tymczasowym pokojem Antosia. Wyszedł niezły ocean;-) Wieloryby namalowane, mąż właśnie kładzie wykładzinę, więc jutro Antek będzie mógł szarżować po wszystkich kątach. Pokój jak na razie bardzo bezpieczny dla dziecka – zero mebli, zero niebezpiecznych przedmiotów do ściągania, hulaj dusza!

pokoj dol 1

pokoj dol 2

A tak w ogóle to mamy wreszcie gaz! Mąż miał niezłą przeprawę przez mękę nim skompletował i wypełnił wszystkie piekielne druczki. To była taka ‚wisienka na torcie’ – choć to w sumie chyba jednak złe porównanie… W każdym razie piec uruchomiony, woda ciepła w kranach, można brać już nawet prysznic!

Z newsów – wczoraj dotarły do nas płytki do korytarza i mozaika (zdaje się trochę kontrowersyjna;-)). Nam się podoba, jesteśmy zadowoleni z zakupu. Zdziwiona byłam jedynie faktem, że mozaika to tak naprawdę płytka z kolorowymi kwadracikami i żłobieniami na fugę. Spodziewałam się raczej plastra na siatce, tak jak to zwykle mozaika wygląda. Mi to obojętne, ale mąż się ucieszył. Mniej roboty przy jej kładzeniu i na pewno jeśli chodzi o grubość płytki będzie łatwiej dobrać do nich pozostałe.

plytki

 

 

 

 

Zmobilizowana przez kilka osób wiernie odwiedzających naszego bloga (DZIĘKI!:)) zebrałam się w sobie i postanowiłam w końcu nadrobić zaległości w pisaniu.

Ponieważ jestem chwilowo uziemiona z małym szkrabem w domu i nasze wyjścia uzależnione są od pogody, nim więc uda nam się wyruszyć na budowę i zrobić kilka fotek, wspomnę chociaż o naszych niedawnych zakupach – oczywiście wszystko z przeznaczeniem do naszej karmelity.

Jednorazowy (niestety) zastrzyk gotówki dał nam możliwość zakupienia kilku sprzętów do naszego nowego domu. Skupiłam się na wyposażeniu kuchni w sprzęty AGD. Sprawa niełatwa bo jest naprawdę w czym wybierać a ceny są tak różne, że naprawdę ciężko się zdecydować…
Płytę gazową nabyliśmy już jakiś czas temu i był to nasz pierwszy zakup z przeznaczeniem do kuchni. Wybór padł na czarną szklaną płytę Samsunga, taką o:
plyta-gazowa-samsung-gn642hfgd
Nie wiem czy nie pożałuję swojej decyzji, bo nie dość, że płyta jest szklana to jest także czarna – nie mam wątpliwości, że jej czyszczenie będzie bardziej kłopotliwe niż zwykłej stalowej czy emaliowanej płyty gazowej… Mąż miał duże obiekcje co do rusztów – jest w tym trochę racji, na pewno będę musiała zwracać większą uwagę przy stawianiu garnków na palnikach. Na korzyść jednak tejże płyty przemawiają ruszty wykonane z żeliwa – a o takie wcale dziś nie tak łatwo. Nie ukrywam, że przy tym wyborze zadziałał również czynnik estetyczny;]

Kolejnym zakupem był piekarnik. Tutaj także zwyciężyła firma Samsung. Nabyliśmy taki oto „spaceship” (takiego określenia dla tego piekarnika użyła moja przyjaciółka):

piekarnik1 piekarnik2

 

Tutaj tym razem mąż nie miał już żadnych zastrzeżeń. Zarówno jemu jak i mi spodobały się „gadżety”, w które wyposażony jest ten piekarnik. Ciekawa jestem tego gotowania na parze a także dzielonej komory. Pewnie z jednoczesnego pieczenia ciasta i np. mięsa wyjdzie tzw. klops – nie wierzę, że potrawy nie przejdą zapachami, ale np. chcąc upiec dwa ciasta na raz – kto wie!?:) Jeśli chodzi natomiast o gotowanie na parze, to wydaje się to fajną rzeczą. Do piekarnika dołączono specjalne do tego naczynie, także może się to okazać naprawdę fajną funkcją. Do przetestowania sprzętu jeszcze jednak trochę, więc póki co cieszę się na zaś!;]

Istotnym sprzętem w kuchni jest także zmywarka. Na chwilę obecną używamy zmywarki o szer. 45cm i jest ona zdecydowanie za mała dla nas. Wybraliśmy więc zmywarkę (oczywiście do zabudowy) o szer. 60cm. Wybór tym razem padł na sprzęt firmy Bosch. Nabyliśmy taką oto zmywarkę:
zmywarka1 zmywarka2

Może to głupie, ale lubię widzieć i wiedzieć ile dany sprzęt będzie jeszcze „pracował”. Z tego powodu wybrałam właśnie zmywarkę z odkrytym panelem. Nie ma ich zbyt wielu, a jak są to ceny potrafią być także zabójcze. Dodatkowym plusem tej zmywarki jest klasa energetyczna A++. – mam więc cichą nadzieję, że rachunki nas nie zabiją;] Zmywarkę udało nam się nabyć w atrakcyjnej cenie, więc myślę, że zakup będzie udany.
Ostatnim, aczkolwiek także istotnym zakupem jest okap. Tutaj czynnikiem decydującym była estetyka oraz cena. Średnio mi się podobają te nowoczesne okapy, dlatego wybrałam coś w miarę klasycznego. Szału może nie ma a jedyną „bajerą” wybranego przez nas okapu jest dotykowe sterowanie. Chciałam aby okap miał przynajmniej jakiś element z czarnym szkłem aby w miarę komponował się z płytą. Wybrałam więc okap Gorenje, prosty, nieskomplikowany, klasyczny i w dobrej cenie:
okap

Podsumowując – dotychczasowe zakupy kosztowały nas 5600,00zł. Brakuje nam jeszcze lodówki, ale z jej zakupem poczekamy jeszcze. Zobaczymy jak to wyjdzie z tymi drzwiami chowanymi w ścianę i będziemy myśleć nad rozmiarem lodówki. Może te nasze zakupy wydadzą się komuś niewielkie, nieistotne i mało atrakcyjne, ale my – póki co zamieszkujący wciąż cudze mieszkania, cieszymy się z nich jak dzieci! Ja mam pecha do piekarników – za każdym razem trafia mi się jakiś felerny egzemplarz, więc nie mogę się już doczekać jak „odpalimy” nasz „statek kosmiczny”:)

Nie było nas tutaj długo, oj nie było… Dziś się nie uda nadrobić wszystkich zaległości, bo i zdjęcia nie zrobione, weny jakoś nie ma…

Dziś przedstawiamy natomiast naszego Antosia – ur. 31.10.2013r. – to z Jego powodu nasz świat stanął do góry nogami, a budowa zeszła na plan dalszy.

Antoś

 

 

 

Z nadejściem najładniejszego miesiąca w roku doczekaliśmy się tygodniowego zastoju na budowie. Winna pogoda i obfite deszcze, które na jakiś czas zmieniły nasza budowę w jeziora mazurskie:-( Jezioro mamy przy wykuszu i na miejscu tarasu. Droga dojazdowa do naszej budowy jest niestety tak grząska, ze obawy dostawców materiałów są dla nas jak najbardziej uzasadnione… No nic, z nowym tygodniem wyczekujemy słoneczka, które osuszy troszkę nasza działkę a my w końcu będziemy mogli ruszyć dalej z robota. Tymczasem kilka fotek Nienasza, który jest chwilowo panem na naszych włościach;-)

image

image

image

image

image

image

image

image

Dziś na działke miała dotrzeć część materiałów potrzebnych do murowania fundamentów, jednak ostatnie opady śniegu do dzisiaj dają się we znaki. Woda nadal stoi w rowach a cały teren budowy wygląda jak Biebrzańskie mokradła 😉 Niby powoli woda schodzi, ale na jutro znow zapowiadane są opady – tyle, że tym razem deszczu. Dzisiaj kierowca wywrotki wykazał się większą odwagą niż kierowca HDSa co miał przywieźć bloczki, bo w przeciwieństwie do bloczków piasek na budowe został dowieziony.Piasek do murowaniaPospółka i piasek do murowania

 Nie obyło się oczywiście bez kilku siarczystych słów ze strony kierowcy wywrotki – ale i tak szacunek, że podniósł rękawice i wjechał w nasze bagno a jeszcze bardziej istotna sprawa to fakt, że z tego bagna jakoś wyjechał – pozostawił tylko po sobie taką oto piękną pamiątkę…Koleiny po wywrotce

 Kolejna podejście z bloczkami planowane jest na piątek, ale jak jutro spadnie deszcz to sytuacja raczej będzie gorsza niż lepsza i obawiam się, że znów wszystko odwlecze się w czasie. Pogoda nas nie rozpieszcza…

Prace postępują szybciej niż planowaliśmy a wszystko za sprawą pogody. Dziś było wiązanie zbrojenia, jutro miało być kopanie rowów pod ławy i wrzucenie zbrojeń, a betonowanie na spokojnie na sobotni poranek. Od kilu dni obserwowałem pogodę, która na złość z dnia na dzień  robiła się coraz gorsza – a w sobotę wg dzisiejszej prognozy ma nastąpić apogeum. Początkowo martiwlismy się o to, że spadnie deszcz, popsuje nam rowy i zrobi się ogólne błoto – jednak to, co dziś usłyszeliśmy w wieczornej prognozie pogody i to, co potwierdziliśmy na jednym z serwisów internetowych zmartwiło nas całkowicie. Z piątku na sobote zapowiadane są całkiem pokaźne opady sniegu! 🙁 Wiadomo, że prace budowlane o tej porze roku wiadomo wiążą się z jakimś ryzykiem i pewności co do pogody mieć nie można – ale dlaczego akurat teraz!? Tak czy siak decyzja jest taka, że jutro czyli w piątek robimy wszystko jak najszybciej i wylewanie betonu przesuwamy na piątek wieczór….Aby ew. śnieg (a zapowiadają go 20 cm) nie zniszczył wykopów tylko najwyżej przysypał już wylany beton. Chyba z dwoja złego lepsza taka opcja…

Trzymajcie kciuki żeby jednak chmury śniegowe ominęły naszą budowę!

A tutaj wycinek prognozy pogody z jednego z serwisów, którego prognoza niestety często się sprawdza…oby się tym razem mylili!

Prognoza pogody na dzień wylewania ław

Prognoza pogody

Pozdrowienia dla wszystkich robiących fundamenty o tej porze roku! 😉

Wszyscy żyją już Euro, my oczywiście także… W tym biało-czerwonym szale nie zapominamy jednak o tym, co dla nas najważniejsze. Super, że organizujemy tak wielką imprezę jak Euro, wszyscy zaciskają kciuki za naszych, cieszę się jednak, że nie jesteśmy jeszcze na etapie budowy, bo pewnie ani Piotrek ani żaden potencjalny majster nie zaglądnąłby tam do ostatniego gwizdka na Euro…

O naszych postępach z formalnościami pisał ostatnio Piotrek. Z ważnych informacji, które udało nam się w ostatnim czasie uzyskać, to sugestia architekta o zrobieniu odwiertów w ziemi. Sami nie wiemy co mamy robić… Z jednej strony to kolejny dosyć spory wydatek, z drugiej zaś boimy się, że oszczędności się zemszczą. Znajomy architekt, który będzie zwężał naszą Karmelitkę,  sypnął przykładami jak z rękawach o takich „Kowalskich” jak my, którzy zrezygnowali z odwiertów no i  oczywiście hitstorie te nie miały happy end`u… Na sąsiednich działkach stoją już domki, nie jest to jednak gwarancja, że ziemia na naszej działce jest taka sama. Pomyślimy, przekalkujemy, w końcu mamy jeszcze troszkę czasu.

Szukając Karmelity po różnych stronach z projektami kierowaliśmy się oczywiście ceną. No dobra, przyznam się –  gratisami nas kupili, he he:) No ale z drugiej strony głupio byłoby wybrać goły projekt, skoro w tej samej cenie teoretycznie mogliśmy mieć od razu instalacje solarną, mogliśmy (z naciskiem na teoretycznie) dokonać bezpłatnie niewielkich zmian w projekcie i takie tam. No więc jasna sprawa, że bierzemy pakiet tańszy i bogatszy o gratisy. Jedno klik i projekt zamówiony. Napisali na stronie, że zamówienia potwierdzają telefonicznie, więc ok, czekamy do następnego dnia. Zadzwonili do Piotrka, no i oczywiście gratisy, który skusiły nas do zakupu projektu na danej stronie okazały się być  gratisami widmo. Projekt instalacji mają dosłać w późniejszym czasie, rzekomo bezpłatne zmiany w projekcie musimy w jakiś sposób skonsultować z architektem z drugiego końca Polski (który jednak najpierw ma przygotować wycenę?!), więc nawet nie wiemy do końca co do nas przyjdzie ;/ Pewnie skończy się tak, że wszystkim zajmie się nasz zaznajomiony architekt i za wszystko trzeba będzie zapłacić. Ehh te pseudo-promocje, trzeba się zacząć uodparniać na nie …

 

 

 

Wczoraj miały być zdjęcia działki  ale ich nie wstawiłem bo wyszły tak samo kiepsko  jak kiepska była pogoda gdy je robiłem 😉 Dzisiaj już jest troszkę ładniej, więc udałem się na działkę i zrobiłem drugie podejście

… oto nasze zarośnięte 0,1084ha