Dawno nic nie pisaliśmy, ale jeśli zwalimy winę na odbywające się Euro, to chyba nikt nie będzie się dziwił:) Jestem już tak uzależniona w trakcie zasypiania  od głosu komentatorów, że aż się boję co to będzie gdy Euro się skończy;] Piotruś wspaniałomyślnie nagrał kilka meczyków, więc jakoś to będzie;] W międzyczasie absorbuje nas jeszcze jeden ważny temat, a konkretnie ślubno-weselny, więc jest czym żyć i co organizować…

W ostatnich dniach dotarł do nas projekt Karmelity wersja z odbiciem lustrzanym. Przeczytany już oczywiście od deski do deski. Niejedna szkolna lektura nie była czytana z takim zaangażowaniem i zrozumieniem jak nasz projekt. No ale są rzeczy ważne i ważniejsze.

Projekt dotarł oczywiście bez tych wszystkich dodatków, o których pisałam wcześniej, no ale poczekamy, może rzeczywiście dotrą w późniejszym czasie. Mieliśmy chwilę zwątpienia przy okazji wyboru Karmelity. Problem polegał – a właściwie wciąż mielimy ten temat – na usytuowaniu domku względem kierunków świata. Niestety w przypadku naszej działki nie ma rozwiązania idealnego. Wybraliśmy wersję z odbiciem lustrzanym, ale wciąż zastanawiamy się czy dobrze zrobiliśmy. Wyjście na ogród wypada nam przy każdym układzie na stronę północną, więc tutaj niewiele mogliśmy wymyślić. Zatanawiamy się jednak co z wykuszem. Czy lepiej jeśli będzie on od strony wschodniej czy zachodniej :/ Z jedej strony chcielibyśmy aby poranne światło zaglądało nam do salonu, aby był on jasny i doświetlony, z drugiej strony zastanawiamy się ile będzie tego światła rzeczywiście wpadało… Ehh, skomplikowane to wszystko;] Szczerze mówiąc to nie wiem czy to dobry moment na rozważania w tym temacie, bo przecież projekt już mamy.

Z newsów: mamy także warunki przyłączy  z gazowni i z wodociągów. Czekamy jeszcze na papierek z zakładu energetycznygo. Oczywiście przy okazji załatwiania tego wszystkiego nie obyło się bez kosztów. Kolejna stówka poszłaaaa… Nie zapeszając i waląc mocno w niemalowane drewno śmieć napisać, że jak na razie jakoś gładko to wszystko idzie. Wprawdzie latania troszkę jest, ale z drugiej strony byliśmy przygotowani na większą kołomeję. Zobaczymy jak wszystko dalej się potoczy, choć jak na razie jesteśmy mile zaskoczeni (no może niekoniecznie kosztami…).

Przy okazji rozwożenia zaproszeń ślubnych odwiedziliśmy kuzynkę z mężem, którzy rok temu wprowadzili się do swojego domku. Ależ pozazdrościliśmy:) To co nas jednak najbardziej zaskoczyło to wielkość pomieszczeń. Dom kuzynki pod względem kształtu domu jak i metrażu bardzo przypomina naszą Karmelitę. Układ w środku jest troszkę inny, jednak ilość pomieszczeń pokrywa się z naszym projektem. Zaskoczyła nas przede wszystkim przestrzeń w salonie i wielkość pomieszczeń usytuowanych u góry. Oczywiście wypytaliśmy o wszystkie szczegóły i porównaliśmy ich projekt z naszym. Metraże są bardzo podobne, więc nie możemy się już doczekać kiedy to my będziemy oprowadzać naszych gości po naszym domku:)

Link do projektu który porównywaliśmy



Zostaw komentarz